Wojna w Ukrainie stała się surowym sprawdzianem dla nowoczesnej obrony powietrznej. Systemy, które przez lata oceniano głównie w raportach i na ćwiczeniach, są teraz dzień i noc używane przeciw prawdziwym zagrożeniom: pociskom balistycznym, manewrującym i rojom dronów. Właśnie w tej praktyce pojawiają się nowe wnioski. Jeden z nich rzuca się w oczy: francuski system obrony powietrznej SAMP/T z pociskami Aster-30 w niektórych sytuacjach osiąga lepsze wyniki niż amerykańskie systemy Patriot. Rodzi to interesujące pytanie także dla Holandii, której siły zbrojne same dysponują Patriotami.
Holandia od lat używa systemu Patriot jako kręgosłupa obrony dalekiego zasięgu. Systemy służą do ochrony infrastruktury krytycznej, zobowiązań wobec NATO i misji międzynarodowych. Patriot uchodzi za niezawodny, sprawdzony i dobrze zintegrowany z siecią NATO. Doświadczenia z Ukrainy pokazują jednak, że nawet uznane systemy mogą dochodzić do granic swoich możliwości w zderzeniu z nowoczesnymi, adaptującymi się zagrożeniami.
Francuski SAMP/T, opracowany przez Francję i Włochy, był w Ukrainie używany przeciw podobnym celom co Patriot. Zauważono przy tym, że pocisk Aster-30 w niektórych przypadkach lepiej radzi sobie z pociskami manewrującymi w końcowej fazie lotu. Różnica nie wynika tyle z zasięgu czy samej prędkości, co z filozofii konstrukcji. Aster jest niezwykle zwrotny w fazie końcowej i może bardzo gwałtownie zmieniać kurs, co zwiększa szansę na skuteczne przechwycenie.
Według źródeł wojskowych śledzących jego użycie ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku rosyjskich pocisków balistycznych i zaawansowanych pocisków manewrujących. Nie oznacza to, że Patriot zawodzi, ale że system zoptymalizowano pod inne scenariusze i generacje zagrożeń. Dla państw takich jak Holandia, które mocno opierają się na Patriotach, są to zmiany uważnie obserwowane.

Zdjęcie: MBDA
Ten przekaz słychać też w polityce. Prezydent Francji Emmanuel Macron niedawno zwrócił uwagę na osiągnięcia europejskiej obrony powietrznej i podkreślił znaczenie autonomii strategicznej. Jego uwagi są skierowane nie tylko do Ukrainy, ale też do partnerów z NATO, którzy tradycyjnie wybierają systemy amerykańskie. Ukryty przekaz: europejska technologia dojrzała i zasługuje na pełnoprawne miejsce we wspólnej obronie.
Pod względem technicznym Aster-30 ma aktywną głowicę radarową, która włącza się dopiero w końcowej fazie. Dzięki temu pocisk jest mniej podatny na zakłócenia elektroniczne i może późno reagować na nieoczekiwane manewry celu. Przy prędkościach powyżej Mach 4 i zasięgu, który w nowych wariantach zbliża się do 150 kilometrów, pocisk nadaje się zarówno do obrony przeciwlotniczej, jak i przeciwrakietowej. Najnowsza generacja SAMP/T, oznaczona jako SAMP/T NG, dodaje do tego ulepszone systemy radarowe i dowodzenia.
Dla Holandii nie jest to dyskusja akademicka. Holenderskie jednostki Patriot są regularnie wysyłane do zadań NATO w Europie Wschodniej i symbolizują wkład Holandii we wspólną obronę powietrzną. Jednocześnie wojna zmusza do refleksji: czy jeden system wystarcza w świecie, w którym zagrożenia rozwijają się błyskawicznie? System Patriot również jest dalej rozwijany, a jego słabości także zostaną usunięte. W czasie wojny takie zmiany następują niezwykle szybko.
Lekcje z Ukrainy wskazują na różnorodność i obronę warstwową. Żaden system obrony powietrznej nie jest najlepszy we wszystkich sytuacjach. Sukces zależy od współdziałania systemów, wyszkolenia personelu i ciągłej modernizacji technologicznej. W tym świetle rozwój SAMP/T nie jest zagrożeniem dla Patriota, lecz uzupełnieniem arsenału państw NATO.




















