Pod koniec listopada 2025 roku turecki producent dronów Baykar trafił do światowych wiadomości: jego bezzałogowy samolot bojowy z napędem odrzutowym Bayraktar KIZILELMA po raz pierwszy odpalił prawdziwy pocisk powietrze-powietrze i trafił szybko lecący cel testowy nad Morzem Czarnym. Nie było to proste ćwiczenie – KIZILELMA wykrył cel własnym radarem, odpalił pocisk i zniszczył cel z dystansu. Podobno to pierwszy raz na świecie, gdy dron zestrzelił cel odrzutowy pociskiem powietrze-powietrze naprowadzanym radarowo.
Test odbył się u wybrzeży Synopy i przeprowadził go zespół tureckich firm lotniczych i obronnych. Radary, pociski i sam dron są w całości „made in Turkey”.
Czym dokładnie jest KIZILELMA – i co potrafi?
KIZILELMA nie jest klasycznym dronem śmigłowym ani obserwacyjnym, lecz pełnoprawnym bezzałogowym bojowym statkiem powietrznym (UCAV) z napędem odrzutowym – zaprojektowanym do samodzielnego prowadzenia walki powietrznej. Według Baykar i tureckich źródeł obronnych:
- KIZILELMA ma maksymalną masę startową około 8500 kg i ładowność około 1500 kg na uzbrojenie lub czujniki.
- Osiągi: prędkość przelotowa około Mach 0,6, a maksymalna – podobno do około Mach 0,9. Według Baykar promień działania wynosi około 500 mil morskich (ok. 900 km).
- Jest wyposażony w nowoczesne tureckie systemy: aktywny radar AESA (MURAD AESA firmy Aselsan), optoelektroniczny/podczerwony system celowniczy i może przenosić wiele rodzajów krajowej amunicji, od pocisków powietrze-powietrze po bomby precyzyjne.
- Dzięki stosunkowo niskiej skutecznej powierzchni odbicia radarowego i nowoczesnym czujnikom zaprojektowano go tak, by w miarę możliwości unikać wrogiej obrony powietrznej – albo przynajmniej być przez nią wykrywanym jak najpóźniej.
Wcześniejsze testy pokazały już, że KIZILELMA potrafi przenosić i zrzucać bomby precyzyjne i broń powietrze-ziemia – ale tym najnowszym testem po raz pierwszy udowodniono, że może samodzielnie zamknąć łańcuch rażenia powietrze-powietrze: wykrycie, śledzenie, namierzenie i zniszczenie.
Wideo: Baykar Technologies
Co mówi producent – i dlaczego to tak ważne?
Baykar twierdzi, że test otwiera „nowy rozdział w historii lotnictwa”. Według firmy ten lot to pierwszy raz, gdy bezzałogowy samolot bojowy może zniszczyć cel odrzutowy z dystansu – wszystko przy użyciu technologii opracowanej w kraju.
Szef firmy, Selçuk Bayraktar, napisał, że to osiągnięcie „otwiera drzwi do nowej ery lotnictwa wojskowego”, i podziękował zaangażowanym zespołom oraz krajowemu przemysłowi obronnemu.
Dla Turcji ma to znaczenie strategiczne: dowodzi, że kraj nie jest zależny od zagranicznych systemów uzbrojenia w budowie nowoczesnych sił powietrznych. Wszystko – od samolotu przez pocisk po radar – powstało we własnym zakresie.
Dlaczego jest to szczególnie istotne właśnie teraz:
Kontekst czyni to szczególnie interesującym: Turcja (na razie) nie otrzymała maszyn z programu myśliwca stealth F-35 Lightning II – to strata dla kogoś, kto liczył na nowoczesne zdolności stealth. Ale rozwijając odrzutowego drona o cechach stealth, takiego jak KIZILELMA, Turcja może postawić na inną drogę: tanie, bezzałogowe samoloty bojowe zamiast drogich załogowych odrzutowców stealth.
Jeśli KIZILELMA i podobne drony będą mogły działać masowo lub w znaczącej liczbie, Turcja teoretycznie może zbudować siły powietrzne nieustępujące flocie stealth – być może nawet bardziej elastyczne. A przy dronach eliminuje się ryzyko ofiar po własnej stronie.
Ponadto podczas niedawnego testu KIZILELMA leciał w formacji ze zwykłymi myśliwcami, takimi jak F-16 Fighting Falcon. Pokazuje to, że Turcja celuje we współdziałanie załogowo-bezzałogowe (manned-unmanned teaming): załogowe myśliwce i bezzałogowe drony odrzutowe współpracują – dzielą się danymi z czujników, wskazują cele i elastycznie reagują na zagrożenia.
Innymi słowy: nawet bez F-35 Turcja znalazła drogę do modernizacji swoich sił powietrznych – przez drony.

Zdjęcie: Bayraktar.
Co to oznacza dla przyszłości?
Konsekwencje mogą być duże. Dron o cechach stealth, taki jak KIZILELMA, zdolny do odpalania pocisków powietrze-powietrze, przenosi ideę „dronów wojennych” na poziom, na którym mogą one mierzyć się nawet z obroną powietrzną, prowadzić walki powietrzne i staczać pojedynki z maszynami załogowymi.
Jeśli takie drony będą produkowane seryjnie i używane, może to oznaczać siły powietrzne z dużo większą liczbą latających platform, rozproszonych, elastycznych i – ponieważ drony są bezzałogowe – mniej narażających ludzkie życie.
Ma to też wpływ międzynarodowy: państwa, które dotąd niezmiennie stawiały na samoloty załogowe, mogą znów spojrzeć na maszyny bezzałogowe jako drogę do przewagi w powietrzu.
Dla samej Turcji to strategiczny skok. Dzięki w pełni krajowemu łańcuchowi wartości dla samolotu, radaru i pocisków Ankara pokazuje, że nie jest zależna wyłącznie od zachodniego eksportu – także w konfliktach regionalnych czy w scenariuszach z obroną przeciwlotniczą lub wrogim lotnictwem.





















